O artyście

Poncjusz Piłat w The Lancet: jak obraz trafił do pisma medycznego

Iwan Kulik
4 min czytania
Fragment obrazu Iwana Kulika: ryba i kot w ciemnym wnętrzu
Spis treści

O tym epizodzie pytają mnie częściej niż o jakąkolwiek wystawę. I rzeczywiście jest osobliwy: pismo medyczne założone w 1823 roku publikuje artykuł o odmianie migreny i ilustruje go portretem postaci z powieści Bułhakowa.

Opowiem, jak do tego doszło.

Czym jest The Lancet

Brytyjskie czasopismo medyczne wychodzące od 1823 roku. Jedno z czterech pism uznawanych w medycynie za najbardziej autorytatywne na świecie — obok The New England Journal of Medicine, JAMA i BMJ.

Publikacja w The Lancet jest dla lekarza tym, czym dla malarza byłaby indywidualna wystawa w Tate. Pismo czyta się we wszystkich krajach, a to, co w nim wydrukowano, wchodzi do obiegu zawodowego.

Ilustracje są tam zwykle techniczne: zdjęcia, diagramy, mikrofotografie.

Jak obraz tam trafił

W 2006 roku pismo przygotowywało materiał o hemikranii — postaci bólu głowy, przy której ból obejmuje ściśle jedną połowę głowy. Stan opisano dawno, ale rozpoznaje się go trudno: pacjent często nie potrafi wyjaśnić, co dokładnie czuje.

Autorzy szukali ilustracji, która pokazałaby nie mechanizm, lecz stan. To, jak człowiek z takim bólem wygląda z zewnątrz.

Znaleźli ją w moim portrecie Poncjusza Piłata z cyklu według „Mistrza i Małgorzaty”.

Dlaczego akurat ta praca

Powód tkwi w tekście Bułhakowa.

W powieści Piłat cierpi na ból głowy, a opis wykonany jest z precyzją, jakiej od tekstu literackiego się nie oczekuje. Bułhakow był lekarzem z wykształcenia — ukończył wydział medyczny uniwersytetu w Kijowie i praktykował kilka lat. Opisywał nie „boli głowa”, lecz konkretny stan o konkretnych oznakach.

Ból obejmujący połowę głowy. Nietolerancja jaskrawego światła. Rozdrażnienie dźwiękami. Poczucie, że uratować może już tylko trucizna.

Medycy rozpoznali w tym obraz kliniczny. Nie metaforę literacką, lecz opis sporządzony przez kogoś, kto wiedział, o czym pisze.

Mój portret z kolei powstawał właśnie z tego opisu. Piłat przedstawiony jest w półobrocie, z cieniem padającym na jedną połowę twarzy. To nie decyzja dekoracyjna — to próba pokazania asymetrii stanu, w którym jedna połowa głowy żyje inaczej niż druga.

Redakcja zobaczyła w pracy to samo, co widziała w tekście.

Co to zmieniło

Praktycznie nic. Publikacja nie przyniosła ani wystaw, ani sprzedaży, ani wzmianek w prasie artystycznej.

Ale dała mi to, czego nie dała żadna wystawa: potwierdzenie, że praca czyta się poza własnym kontekstem.

Ludzie, którzy patrzyli na portret, nie czytali Bułhakowa i nie wiedzieli, kim był Piłat. Widzieli twarz człowieka w określonym stanie — i rozpoznali ten stan zawodowo, po oznakach klinicznych.

To najlepszy test, jaki może przejść malarstwo figuratywne. Jeśli praca wymaga objaśnienia, nie działa. Jeśli rozumieją ją ci, którzy nic nie wiedzą o kontekście — znaczy, że jest zbudowana właściwie.

O Piłacie w cyklu

Piłat jest jedną z przewodnich postaci cyklu według „Mistrza i Małgorzaty” i najtrudniejszą do namalowania.

W powieści nie jest ani złoczyńcą, ani ofiarą. To człowiek, który wie, że postępuje niesłusznie, rozumie konsekwencje, ma władzę, żeby tego nie robić — i robi. Nie ze strachu o życie, lecz z powodu czegoś drobniejszego: obawy przed donosem, ostrożności w karierze, niechęci do komplikowania.

To trudniejsze do namalowania niż złoczyńca. Złoczyńca ma wyraz twarzy. Piłat ma wyraz twarzy człowieka, który właśnie postanowił nie protestować.

Dlatego w każdej pracy z nim jest ta asymetria: połowa twarzy w cieniu, spojrzenie nieco w bok, postawa kogoś, kto chce, żeby rozmowa się skończyła.

Ból głowy nie jest tu tematem, lecz sposobem pokazania stanu wewnętrznego przez fizyczny.

Częste pytania

Czy można zobaczyć tę pracę?

Portrety Piłata wchodzą do cyklu według „Mistrza i Małgorzaty”. Część prac pozostaje w pracowni, część w kolekcjach prywatnych. Status każdej podany jest w katalogu.

Czy publikacja była uzgodniona z autorem?

Tak, redakcja zwracała się o zgodę na wykorzystanie wizerunku. To standardowa praktyka pism naukowych.

Czy są inne przypadki użycia prac poza kontekstem artystycznym?

W 2010 roku dziewięćdziesiąt prac z cyklu weszło do polskiego wydania powieści. Vino della Pace w 2001 — etykieta dla włoskiej winnicy. Ale pismo medyczne to przypadek wyjątkowy.

Czy portret powstał specjalnie pod temat medyczny?

Nie. Praca powstała w ramach cyklu według powieści, na długo przed publikacją. Redakcja znalazła ją już gotową.


Prace z cyklu według „Mistrza i Małgorzaty” można zobaczyć w pracowni w Warszawie po wcześniejszym umówieniu. Katalog dostępnych prac z cenami jest na stronie.